LIST OTWARTY DO ZWIĄZKU ZAWODOWEGO INICJATYWA PRACOWNICZA PRZY POLSKIM TEATRZE TAŃCA

Konflikt, którego nie było

Szanowni Państwo,

Mija właśnie drugi rok, od kiedy uznali Państwo bezpośredni dialog ze mną za format zdecydowanie mniej atrakcyjny niż publiczne kolportowanie kłamstw, półprawd i manipulacji. Mój ostatni list, w którym prosiłam o twarde dowody na poparcie tych oskarżeń, wciąż pozostaje bez konkretów. Tłumaczą Państwo, że na tak poważne sprawy potrzebują czasu. No cóż, dwa lata to wystarczająco długo, by w Państwa archiwach znalazł się choćby cień dokumentu potwierdzającego „rewelacje”, jakobym była Państwa oprawcą. O ile znam przepisy prawa, dowody zbiera się przed postawieniem zarzutów, a nie po. Ale być może jako związek wiedzą Państwo lepiej – tego nie wykluczam.

Zamiast dialogu zafundowali Państwo mnie i całemu zespołowi regularny lincz. Przez dwa lata namiętnie nagrywali Państwo dyrekcję i współpracowników w każdej możliwej sytuacji, byle tylko zyskać materiał do późniejszych manipulacji. Unikali Państwo rozmów, bo w Państwa kalkulacjach moja kadencja dobiegała końca, a ja – sparaliżowana strachem przed Państwa potęgą – miałam po prostu bezdyskusyjnie spełniać wszelkie zachcianki. Najwyraźniej przeszkadzałam Państwu w finansowych machlojkach, chałturach w czasie pracy, ba śmiałam planować pracę, co dla niektórych było wysoce niekomfortowe.

Czytając Państwa skargi w mediach, można odnieść wrażenie, że latami znosili Państwo w teatrze nieludzkie katusze. Przyjrzyjmy się zatem tej liście „cierpień”:

Cierpieniem:

- była obecność czterokilogramowego, uratowanego z Ukrainy psa Spinera, którego merdanie kikutem ogonka najwyraźniej naruszało powagę i majestat instytucji;

- był moment, gdy przyszli Państwo pożyczyć ode mnie pieniądze, by po latach uznać, że powinnam je Państwu po prostu podarować – i to w czasie, gdy Państwa zarobki plasowały się na poziomie dyrekcji.

- była dla Państwa praca w Małym Studio, które złośliwie nazywaliście korytarzem, a w którym przecież tętni nasza działalność merytoryczna;

- były zdjęcia i kostiumy przygotowane przez mojego ówczesnego partnera na potrzeby Teatru – skoro tak bardzo Państwa bolały, to dlaczego chętnie wykorzystujecie je Państwo w prywatnych działaniach? (zakładam, że posiadają Państwo stosowne licencje);

- było to, że w godzinach pracy oczekiwałam od Państwa... pracy, zamiast tolerowania ucieczek do innych zobowiązań komercyjnych;

- były wymienne obsady, bo idea, że wszyscy tancerze mają równy dostęp do sceny i związanych z nią apanaży, najwyraźniej zaprzeczała Państwa ulubionej maksymie: wszyscy są równi, ale niektórzy są równiejsi;

- jest wreszcie kwestia etyki. I tu pełna zgoda – Państwa moralność jest mi całkowicie obca. Zabieranie rodzin na wycieczki zagraniczne na koszt teatru czy organizowanie medialnej nagonki w momencie, gdy leżałam w szpitalu, niezmiennie budzi mój głęboki niesmak.

Gdy z Państwa inspiracji nasłano na zarządzany przeze mnie Teatr wszelkie możliwe kontrole, z wielkim żalem musieli Państwo przełknąć fakt, że żadna z nich nie wykazała łamania praw pracowniczych ani innych nadużyć. Mobbing wyciągnęli Państwo z kapelusza dopiero po wyczerpaniu limitu innych chybionych oskarżeń. W socjologii istnieje na to precyzyjny termin: staffing. To mobbing odwrócony – zjawisko polegające na uporczywym obgadywaniu po kątach, pomawianiu, publicznym dyskredytowaniu i celowym dezorganizowaniu pracy przez przełożonego, by zmusić go do dymisji.

Czy Państwa działania miały jakiekolwiek podstawy? O tym zdecyduje już niezawisły sąd – stosowny pozew został Państwu doręczony. Wielokrotnie wyciągałam do Państwa rękę, naiwnie tłumacząc sobie to zachowanie młodością i niedoświadczeniem. W czasie mediacji prosiłam jedynie o trzy rzeczy: publiczne przeprosiny Pana Marszałka, pracowników teatru oraz mnie. Do mediacji Pan Przewodniczący ani razu nie przystąpił, ale z uporem powtarza w mediach o „złej atmosferze” oraz o „nieujawnieniu audytu”, którego... nigdy nie było. Pomylili Państwo zewnętrzne badanie relacji w środowisku pracy PTT z kontrolą. Jesteśmy jednak pewni jednego: między związkami a resztą zespołu relacji po prostu nie było, ponieważ to Państwo ostentacyjnie unikali rozmowy.

Nigdy nie postawili Państwo żadnego oficjalnego postulatu, żadnych konkretnych żądań. Pewnego dnia po prostu z gazet dowiedziałam się, że w teatrze panuje potężny konflikt. W tej misji znaleźli Państwo nawet sojuszników w partii Razem, która ochoczo i ramię w ramię stanęła przeciwko mnie. Udowodnili Państwo, jak mistrzowsko potraficie manipulować faktami publicznie i wykorzystywać zaufanie mediów.

Tę złą atmosferę rozsiewali wyłącznie Państwo i to Państwa struktury ponoszą za to pełną odpowiedzialność. Żaden dziennikarz piszący o Państwa subiektywnych wrażeniach nie poświęcił mi nawet minuty na komentarz, choć z Państwem rozmawiano godzinami. Partia Razem również nie zaszczyciła nas ani wizytą, ani próbą rozmowy. Związek zawodowy usprawiedliwia łamanie praw innych współpracowników do rzetelnej oceny ich obowiązków wyłącznie partykularnym interesem osób, które dorwały się do władzy w strukturach i bezwzględnie wykorzystują autorytet tej, szlachetnej w założeniach, instytucji.

Choć w wywiadach wmawia się czytelnikom, że zostawiam „zgliszcza”, to twarde fakty mówią same za siebie. W ostatnim sezonie: wyprzedane spektakle, 4 premiery, 2 festiwale, wykonany z nawiązką plan finansowy i niesamowity rozpęd, który złapaliśmy... cóż, właśnie dzięki oddechowi od Państwa destrukcyjnej obecności.

Ja oraz wszyscy niezrzeszeni pracownicy – stanowiący w tym teatrze przeważającą większość – chcemy po prostu spokojnie pracować, bo uwielbiamy to miejsce. Oczekując na rozstrzygnięcia sądowe, odpowiadamy: nie jesteśmy żadnymi zgliszczami i mamy dość Państwa opresji. Działania związku są całkowicie alogiczne: miejsce, które stworzyliśmy, tak bardzo się Wam nie podoba, a jednak za wszelką cenę chcecie do niego wrócić. Zamierzam pozostawić teatr w tym dobrym stanie, z pełną płynnością finansową i rozmachem merytorycznym, który utrzymujemy wbrew Państwa szkodliwym działaniom.

                                                                                                                                        Iwona Pasińska

Zobacz również
Informacja i zgody dotyczące cookie

Polski Teatr Tańca oraz nasi partnerzy wykorzystujemy pliki cookie oraz wtyczki społecznościowe, które pozwalają na komunikowanie określonych informacji pomiędzy Twoim urządzeniem, a serwisem internetowym. Wybierając przycisk „Wyrażam zgodę” akceptujesz wykorzystywanie plików cookie. Aby uzyskać szczegółowe informacje o zasadach prywatności i bezpieczeństwie zbieranych przez nas danych, zapoznaj się z naszą Polityka prywatności i plików cookie. Znajdziesz tam m.in. listy używanych przez nas plików cookie, przeczytasz o ich funkcjach oraz zobaczysz, kto jest ich dostawcą. Możesz również odmówić zgody lub dokonać spersonalizowanych ustawień, wyrażając zgodę tylko na poszczególne rodzaje plików cookie. W tym celu zaznacz odpowiednie pola poniżej.

Wyrażam zgodę OK